Wyobraźcie sobie Państwo taką oto sytuację. Czysto hipotetyczną. Oto do Polski wjeżdżają ruskie czołgi, nadlatują ruskie – ale kupione w Iranie – drony, na wschodzie kraju chaos, co poniektórzy wpisują w internety hasło „Zaleszczyki”, a Niemcy zamykają granicę i nie wpuszczają transportów polskich towarów. Draństwo, co? Polska krwawi, a ci dranie Ruskim pomagają!
No więc tak to teraz wygląda na naszej wschodniej granicy. Ani poprzedni, ani obecny reżim nie potrafiły tego ukraińskiego zboża przeprawić przez Polskę, żeby popłynęło dalej, do Afryki, a może ci wujowie wcale nie chcieli, bo można przecie na nim zarobić… Kierując się odwieczną chłopską zasadą: bo nieważne czyje co je, ważne to je, co je moje! Chęć pomocy sąsiadom nawet kosztem własnych niewygód, którą niedawno zaimponowaliśmy Europie, gdzieś się ulotniła. My tu na wsi Ukraińca już nie lubim.
Zgred mieszka wśród pól i od kilku ładnych lat przygląda się polskiemu chłopstwu, które z Ursusów przesiadło się na zupełnie inne maszyny i śmiga teraz na nich za oknem Zgreda. Państwo jako mieszczuchy pojęcia nie macie, na czym oni teraz tak popylają.

Te maszyny mają GPS-y, ABS-y, Androidy, lodówki, lokówki, całe RTV AGD… A Unia im nieustannie dopłaca, bo się należy. A że ZUS-u rolnicy nie płacą, na przednówku głodem nie przymierają. Proszę Zgreda źle nie zrozumieć; ci ludzie naprawdę ciężko pracują. Tyle, że nie przez cały rok. W marcu na ten przykład nie bardzo. Za oknem Zgreda traktory i ci wspaniali mężczyźni nimi powożący gdzieś zniknęli.
Każdy wychowawca na OHP, albo dowódca plutonu wie, że największym wrogiem człowieka jest bezczynność. Niech trawę malują, to nie dostaną głupich myśli!
Chłop polski przypomniał sobie stare hasło:

Więc skoro żywią, to kosy na sztorc, maszyny odpalili i ruszyli bronić. Najpierw na wschodnią granicę,

A potem do stolicy, bo chodzi też o to, żeby tej Unii wybić z głowy te lewackie pomysły. Że trzeba zmniejszać nawożenie, matki ziemi nie nadwyrężać, żeby było zdrowiej i lepiej dla środowiska. Zielony Ład sobie wymyślili. Ład srad.
A w Warszawie, jak to w Warszawie. Od 11 listopada nic fajnego się nie działo, a tu testosteron w krwi buzuje, na szczęście zjechali się ci rolnicy! Pomożecie? Pomożemy!








































































Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.