Zgred wstał, odpalił nowego gejmingowego laptopa, zajrzał na fejsa, parę postów zalajkował, coś tam zaszerował, ale za dużo fanu nie miał. Więc luknął na niusy. A tam:
LADY GAGA I UKRYTY PRZEKAZ: NAWOŁYWANIE DO BUNTU?
i taka oto focia:

PT Publiczność niech wybaczy Zgredowi tę próbkę współczesnej polszczyzny, którą niezdarnie naśladuje celem jej wyśmiania. Teraz będzie już na poważnie, bo i sprawa jest poważna. Oto jeden z popularnych portali, którego nazwy Zgred nie poda (zdradzi tylko, że zaczyna się na literę „O”) donosi z przejęciem, że niejaka Pani Gaga na inauguracji prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej włożyła wielką broszkę z gołąbkiem pokoju, która może stanowić nawiązanie do podobnej broszki, noszonej przez niejaką Katnis Everdeen z popularnej serii filmowej. Sprawa zaintrygowała Zgreda do tego stopnia, że jął tej broszki poszukiwać, bo na dołączonym zdjęciu jako żywo nie mógł jej wypatrzyć. W końcu ją znalazł:

Przyznacie Państwo, że podobieństwo jest uderzające.
Zgred nie ma pojęcia, kim jest Katnis Everdeen, a o Lady Gadze (?) wie tylko, że z niejasnych przyczyn jest produktem medialnym dla publiki za Wielką Wodą ważnym; samą inauguracją nowego prezydenta też nie ekscytował się na tyle, żeby ją oglądać. Zgred oczywiście bardzo cieszy się z (chwilowego, niestety) zniknięcia poprzedniego prezydenta, którego – jak to on – już dawno był obśmiewał, ale nie oni są tu ważni.
Jak wiadomo, ważna jest klikalność, a powyższy tytuł ją z pewnością zapewnił, przy czym Zgred był jednym z klikających. Bo co najbardziej kręci współczesnego czytelnika? MOŻLIWOŚĆ SPISKU. W kraju nad Wisłą w tej kwestii raczkujemy, na ruch QAnon jeszcze jest za wcześnie,

ale swoje osiągnięcia też mamy – ruch antyszczepionkowy, strach przed czipowaniem etc.
Podatność na wiarę w spisek jest póki co wciąż większa w kraju, w którym w pewnych stanach w szkołach nie wolno mówić o ewolucji i Darwinie, bo przecież wiadomo, Kto stworzył ten świat i Jak, choć nie bardzo wiadomo po co, ale Zgred słyszał, że i u nas w ramach zacieśnienia współpracy z polskim personelem naziemnym Pana B. i odwrotu od tego – jakże przereklamowanego – Oświecenia, będzie się do szkół wprowadzać kreacjonizm.
Tak czy owak, wiara w spisek jest i potężnieje, więc na tym powyższy tytuł zagrał.
Timothy Snyder (którego, zdaniem Zgreda, powinniśmy co dzień czytywać do poduszki) mawia „odróżniajmy dziennikarstwo od mediów”. Ale kto ma czas i na tyle uważności (tak, Zgred zna te modne słowa), żeby czytać gazety, i to ze zrozumieniem? Lepiej spuścić się na popularniejsze media z ich o tyle prostszą wizją świata. Są potężną siłą, bo potrafią wykreować wszystko i wszystkich. I to nie jest bynajmniej kwestia ostatnich lat. Niektórzy twierdzą, że z Hitlera Wodza zrobiło „gorące” medium owych czasów – radio. „Chłodne” media, wbrew temu, co kiedyś sądzono, wydają się mieć tę samą, a nawet większą moc. Jednego amerykańskiego prezydenta już wykreowały; Reagan jednak miał dość rozumu w głowie, żeby słuchać mądrzejszych od siebie. Najnowszy tego typu produkt medialny, który właśnie odszedł w (pozornej) niesławie, mądrzejszych od siebie, niestety, nigdy nie spotkał.
Kurde, miało być o wierze w spisek, a skończyło się na tym, czego można było się spodziewać…

PS. Idiotyczny nagłówek już zniknął, może interweniował Naczelny?