Trzymajmy dystans

No, morowe powietrze od nas odpłynęło na Wschód. Uff. Władze trochę się jeszcze z zarazą zmagają, ale to ludzkie paniska, pozwoliły nam ostatnio na pójście do kina – z zachowaniem stosownej ostrożności:

Ale jak wiadomo, nie samym kinem człowiek żyje, chciałby się z rodziną i przyjaciółmi spotkać. No cóż, na razie tylko na weselu, ale tylko na 150 osób i ani jednego wuja więcej.

Z zachowaniem stosownego dystansu społecznego, tak jak ostatnio Pan Premier z przedsiębiorcami,

Albo Pan Prezydent z dzielnymi naszymi leśnikami:

Opozycja poszczekuje, że Prezydent i gospodarze bez maseczek, ale bądźmy poważni. W Bieszczadach? Wirus? Jaki wirus! Tam? Taż Bieszczady to polski anus mundi!

A przedsiębiorcy przed spotkaniem z Premierem na pewno uprzednio odkażeni jak się patrzy.

No więc na tym weselu łatwo nie będzie z tym społecznym dystansem, bo o ile na początku jakoś się da,

To później może być trudniej, wiadomo, krew nie woda:

A bez wódki przecież się nie da.

Zgred sobie ostatnio obiecywał, że nie będzie już szydził z władzy, bo to trochę jak wyśmiewanie się z wioskowego głupka (przepraszam, mieszkańca gminy o wyjątkowo nienormatywnym ilorazie inteligencji) – pójście na łatwiznę, i w ogóle ludziom kulturalnym nie przystoi. Ale im bardziej analizuje ostatnie ruchy względem pandemii, tym mniej rozumie. Bo natrętnie nasuwają się tylko trzy wytłumaczenia:

A) Głupota (przepraszam, niekompetencja)

B) Wiara, że jakoś to będzie (a np. na weselu to wiadomo, gorzała odkazi wszystko), czyli patrz A

C) Spisek

To ostatnie wytłumaczenie bardzo atrakcyjne dla wielu osób. Już są interpretacje: Naczelny Mózg Kraju kombinuje ponoć tak, że jak Prezydent spadnie, a Zachorowalność się podniesie, to będzie można z czystym sumieniem wprowadzić jakiś stan nadzwyczajny, wybory odpuścić i po kłopocie.

Trzymajmy dystans. Поживём – увидим, jak mawiają na Wschodzie, gdzie nie takie numery już odwalali.

Ludzie wiedzy, ludzie usług, ludzie zbędni

Zgred ostatnio czyta i słyszy różnych mądrali, którzy twierdzą, że „po pandemii nic nie będzie takie, jak było”, „świat się zmieni”, „ludzie zrozumieją, że trzeba myśleć globalnie”,  itp. itd.  

W jakąkolwiek przemianę ludzkości Zgred nie wierzy, ponieważ dla niego cytatem dnia (i to od dobrych pięciu lat) jest stwierdzenie klasyka:

Większość jest głupia, im większa większość, tym głupsza.

ale że coś się zmieni, to pewne. Najpierw w gospodarce. Jak mówi Marcin Król, profesor (ale z tych, co daleko z prawej strony od wypiętrzenia krzywej Gaussa, pokazującej mądrość w zbiorze „profesorowie”):

Kiedy gospodarka rozpędzi się ponownie, okaże się, że wielu [ludzi] po prostu nie ma gdzie wracać albo że dotychczas pracujący są niepotrzebni, bo od początku byli bez sensu zatrudniani. Na przykład wielka część niemal 700 tysięcy pracujących w administracji. To czterokrotny wzrost od czasów komuny. Wiele firm zrozumie sens zdalnej pracy, ale nie wszyscy są do tego zdolni, nauczeni lub potrzebni. Pojawią zatem ludzie zbędni […]

Ludzie zbędni to nie tylko bezrobotni. To ludzie, którzy nie znajdą miejsca w nowej strukturze społecznej i gospodarczej z najróżniejszych powodów, a najczęściej z racji tego, że ich praca nie będzie już przydatna. Będą do tej grupy należeli przede wszystkim ludzie usług w przeciwieństwie do ludzi wiedzy. To podział najbardziej bezwzględny spośród wszystkich znanych w historii, bowiem podział według talentu, zdolności, inteligencji, odwagi i zdolności do inicjatywy, czyli często cech, które należą do sfery biologii, a nie edukacji. […]

Każdy, kto coś umie i wie, odnajdzie się w nowym świecie bez trudu. Kiedy mówimy o ludziach wiedzy, nie mamy przecież na myśli tylko wybitnych specjalistów, informatyków i innych ekspertów. Ludzie wiedzy to wszyscy, którzy coś umieją. Dobry mechanik samochodowy, blacharz czy hydraulik są także ludźmi wiedzy. […] Natomiast nie są nimi urzędnik w urzędzie skarbowym czy w ZUS, robotnik rolny, który zbiera truskawki, czy kurier firmy przewozowej. Żeby wykonywać te czynności, nic nie trzeba umieć, a ewentualne szkolenie trwa kilka godzin. […] Miliony ludzi dotychczas zatrudnionych nic nie umieją. Część z nich będzie wykonywała prace proste, jak rozwożenie pizzy, część zastąpi pracowników z Ukrainy, część będzie pracowała dorywczo przy zbiorach i innych robotach polowych. Nawet jeżeli zarobią dość, by przeżyć, lub dostaną zasiłek, będą mieli poczucie zepchnięcia na margines.

A to już przedwojenny badacz faszyzmu, Stefan Czarnowski:

Powstaje w naszych oczach armia wykolejeńców pochodzenia chłopskiego, robotniczego, inteligenckie­go; olbrzymi, coraz liczniejszy margines, w coraz wyższej mierze składający się z ludzi młodych, pełnych młodzień­czego temperamentu, a skłonnych do wytwarzania w sobie „kompleksu mniejszej wartości” i łaknących zaznaczenia się w przeciwieństwie do tych, którzy mają pracę, którzy zarabiają, którzy cieszą się szacunkiem ogółu.

Oni już istnieją,

ale będzie ich więcej. A tam już na nich czeka Krzyś B.

Duda na prezydenta!

Wszyscy teraz o tych wyborach, to i Zgred głos zabierze. Chociaż nie rozumie, po co komu te całe wybory. Mamy dobrego prezydenta, to się go trzymajmy. Już raz się sprawdził, Narodowi Polskiemu to i owo załatwił w kraju i za granicą, więc o co chodzi? Przez aklamację go wybierzmy i tyle.

Ma prezencję. Od razu wiadomo, że Polak, po tym błysku w oku. Nasz ci on, słowiański, z daleka widać, że nie Skandynaw jakiś.

I nazwisko ma dobre. No, może nie takie dobre jak TRUMP, co jest jak pieprznięcie pięścią w stół, ale niewiele gorsze, bo dobre do skandowania: DU-DA! DU-DA! Po tym nazwisku widać, że on nasz, taki robotniczo-chłopski.

Ten poprzedni, to niby panisko było, herbowy, a jak pisał, to błędy robił. A ta kontrkandydatka Naszego Prezydenta, paniusia jakaś, nazwisko podwójne, niby przodków miała z dawnych elit, ale jak my na tamtych elitach wyszliśmy? Jak Zabłocki na mydle.

Dlatego elity musimy mieć swoje. Tamte stare, to już prawie rozpędzone. Prawników mamy swoich, panią Przyłębską, panią Pawłowicz (co nawet profesorem jest, ale naszym profesorem), pana Piotrowicza; polityków swoich mamy, pana Sasina, pana szeryfa Zbyszka; ekonomistów znakomitych mamy, co o nasze dochody dbają, znaczy pana Morawieckiego i pana Glapińskiego…

Do parlamentu Unii najlepszych wysłaliśmy, znaczy Panią Premier i panią Kempę… I niech się dawne elity śmieją, że Człowiek Roku Gazety Polskiej 2007 roku aresztował Człowieka Roku Gazety Polskiej z 2009 roku na zlecenie Człowieka Roku Gazety Polskiej 2015 i 2019, niech się nabijają, bo co im zostało? Zmiótł ich wiatr historii i tyle.

No, ale o Panu Prezydencie. Poważają go w świecie. Nawet czerwony dywan mu rozkładają:

I jak o coś poprosi, to zaraz podpisują:

I ważne osoby jak zaprosi, to te zaraz przyjadą:

Stale się uczy, a jak czegoś nie jest pewien, to pyta mądrzejszego od siebie, nawet prostego posła. Nie każdy to potrafi.

A jak on tę Polskę kocha! Jak przemawia, to i huknąć na jej wrogów umie tak, że im w pięty idzie:

Trochę się z niego śmieją, ale tak z sympatią:

Więc Duda na prezydenta! DU-DA, DU-DA!

fragment dziennika z czasów zarazy c.d.

Stało się! Dobry rebe pozwolił wyp…ć tę kozę z mieszkania!

Od poniedziałku znów będzie można wejść do Lasów Państwowych, ku ich zgryzocie, bo po co niby ludzie mają im po tych lasach łazić? Tylko kłopot z tego, bo przez takich łazików Myśliwi muszą stosować jakieś idiotyczne środki ostrożności.

Zamiast popolować jak drzewiej bywało, z  dziatwą z czworaków jako nagonką, kołatającą kołatkami…

No, ale idzie ku lepszemu, bo wkrótce znów będzie można dziatwę dopuścić do polowań, niech se popatrzy, to może na nagonkę się nada.


O, tu się udało paru tych sk..synów jeleniów dorwać.

Morowe powietrze nie ustępuje, Zgred sobie różne rzeczy czyta, wiedzę uzupełnia. Ostatnio np. o sektach se czyta. Uwaga, będzie nudno i bez obrazków:

Grupa przedstawia się jako jedyna słuszna alternatywa dla zepsutego świata. Istnieje w niej tylko dwubiegunowy model interpretacji świata: liczy się grupa, a wszystko, co poza nią, jest niewiele warte.

Występuje ścisła hierarchia w grupie, pozwalająca liderom kontrolować życie społeczne jej członków. Na bazie tego typu struktury rozbudowuje się liczne mechanizmy kierowania adeptami;

Dobrowolne uczestnictwo stopniowo zamienia się w uzależnione członkostwo, z którego trudno się wywikłać. Wygenerowane poczucie winy i świadomość zależności od grupy czyni jednostki „marionetkami w rękach manipulatorów”;

Grupa żąda niemal ślepego posłuszeństwa względem lidera, zasad organizacyjnych i doktrynalnych. Adepci podlegają rozwiniętemu aparatowi nagród i kar, które utrzymują sztuczną i często przymusową jedność w grupie;

W wyniku przynależności do grupy, następuje stopniowe „wyłączenie” myślenia i zmiany w zachowaniach. Kształtuje się tzw. tożsamość kultowa, myślenie sekciarskie i tzw. syndrom sekty, uniemożliwiający jednostce normalne funkcjonowanie w strukturach społecznych.

Rozpoznanie sekty jako grupy uzależniającej nie należy do łatwych zadań. Ukrywanie prawdziwych celów sprawia, że osoby pragnące realizować wzniosłe idee, angażują się w różne projekty oferowane przez sekty, a następnie stopniowo uzależniają się od kontrowersyjnych sekciarskich struktur. Wejściu w sektę, oprócz uzależnienia psychicznego i emocjonalnego, towarzyszy uzależnienie duchowe wyrażające się w silnej zależności od lidera grupy i zasad doktrynalnych, których przestrzega się w sposób bezkompromisowy.

wpis dodatkowy

Wczoraj, w Rocznicę, internety obiegła wiadomość, że przedstawiciele Władzy nie przestrzegają zakazów i nakazów w związku z Wirusem. Bo chodzą luźną kupą, ciągną za sobą jakiegoś przypadkowego posła,

a potem stoją ciasno, nie zważając na nakazane social distancing o rozmiarze 200 centymetrów. O braku stosownych maseczek nie wspominając.

W Narodzie zapanowało wzburzenie, że mianowicie narażają siebie nawzajem na chorobę, czy coś, wciągają w to jakiegoś przypadkowego posła, a w tych czasach powinni szczególnie na siebie uważać, by skutecznie Narodowi służyć.

A tu jak zwykle nawaliła polityka informacyjna Rządu, który uznał za pewnik, że Naród wie, że Rząd już dawno przedsięwziął był stosowne środki, żeby żadna zaraza się go nie imała. Załatwił to sobie u Ojca Tadeusza, który jak się skoncentruje,

nie takie rzeczy potrafi załatwić. Najpierw Rząd musiał jednak wykonać rytualny taniec:

Proszę się nie śmiać, każdy etnolog/antropolog powie, że to nie są żarty.

Jeśli tańcem można np. sprowadzić chmury i deszcz, nie jest problemem odgonić od siebie morowe powietrze!

po swojemu

Większość Polaków tak ma, że gdy w dzieciństwie zdają sobie sprawę, że nie urodzili się w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej, doznają trwałej traumy. Przyjaciel Zgreda, niejaki JHH, tak sobie z nią poradził, że pojechał tam, kupił sobie krokodylowe kowbojki oraz wielki kapelusz i tam się osiedlił.

Zgreda ta akurat trauma ominęła, ale miał mocno mieszane uczucia, gdy do niego ostatecznie dotarło, że znakiem jego orzeł biały (o dziwnie krótkich skrzydełkach), i że mieszka między swemi (średnio atrakcyjnemi), w polskiej ziemi (w dużej mierze Odzyskanej).

Bo już wtedy wiedział, do czego ci swoi są zdolni. Że I Rzeczpospolitą opylili sąsiadom, że w II Rzeczpospolitej, która im spadła z nieba, eksperyment z demokracją chu…o im wyszedł, że w Rzeczpospolitej II ½, mając świadomość, że są w d…e, ochoczo się w niej urządzili, co Zgred obserwował z bliska, a III Rzeczpospolita szybko przestała im się podobać, bo nie była wystarczająco Polska (koniecznie z dużej litery).

Zgred trochę się szarpał, próbował się nawet wynarodowić, ale rychło zrozumiał, że genów nie przeskoczysz, i że nie ma wyjścia, że trzeba tę Polskę pokochać jak to ułomne dziecko, i nie tracić nadziei. I pamięta, kiedy ową nadzieję, że ono wyzdrowieje, ostatecznie jednak stracił: stało się to mianowicie wtedy, kiedy jego dzielni pobratymcy postanowili zaimponować światu robiąc coś, na co świat nigdy by nie wpadł: wybrali  sobie oto bliźniaków na prezydenta i premiera. Wysłaliśmy tym samym w świat mocny sygnał, że my tu robimy rzeczy po swojemu.

Świat osłupiał i zrozumiał, że ma do czynienia z narodem absolutnie wyjątkowym, zapewne nawet wybranym. I to bardziej, niż ten drugi. I też nie wiadomo, do czego. Są podejrzenia, że ku uciesze innych.

Taka naszła Zgreda refleksja, kiedy władza w jego kraju, tłumacząc się morowym powietrzem, zamknęła mu ulubiony las, żeby przestał tam chadzać celem zażywania eksercisu.

Należy tu nadmienić, że Zgred mieszka na wsi, najbliższe miasteczko ma kilkanaście kilometrów od domu, a duże miasto ponad 30. Nie po raz pierwszy okazało się, że władza identyfikuje Polskę z Warszawą, gdzie po zamknięciu parków kto żyw gnał do Powsina, czy gdzie tam warszawiacy gnają, żeby poobcować z przyrodą. W ten sposób zaszpuntowano ludzi w domach na dobre, niech, k…a, integrują się z rodziną, bo rodzina to wartość najwyższa i w ogóle rzecz święta.

Ale pary, które są, albo nie są połączone świętym węzłem, ale ze sobą sypiają, poza domem niech trzymają od siebie dystans 2m. Zapewne, by nie budzić zgorszenia.

Jednocześnie jakiś kolejny inteligent z tych skupionych wokół Prezesa Tysiąclecia wymyślił, że szczególnie narażonym na pomór starszym ludziom należy przydzielić osobne godziny sklepowe: nie wczesnoporanne, mimo, że starzy ludzie wcześnie wstają, tylko przedpołudniowe, kiedy odkażony w nocy sklep już może być nieźle zainfekowany, i z którego trzeba najpierw wygonić tych nieuprawnionych…

Tak, my robimy rzeczy po swojemu i innym, obcojęzycznym, od nich wara. A poza tym, nikt tak, jak emeryci, nie obciąża budżetu Państwa.

Czy jest jakaś pociecha? No, może trochę typu Schadenfreude, że zamerykanizowany przyjaciel Zgreda, JHH, przynajmniej w kwestii prezydenta trafił jeszcze gorzej.

demony

Jak powszechnie wiadomo, „gdy rozum śpi, budzą się demony”. Zgred uważa, że w kraju nad Wisłą, do którego Oświecenie (w innych językach znane też jako Wiek Rozumu) dotarło mocno rozwodnione, Rozum okresowo przysypia, a może nawet cały czas pogrążony jest w lekkiej drzemce. Stąd dobrze jest wiedzieć, jakie to demony wśród nas buszują, a że Zgred lubi na wszystko patrzeć historycznie, sięga do naukowych źródeł demonologii i chętnie się swoimi odkryciami z PT Publicznością podzieli.

Otóż na tym polu wielkie zasługi należy tu przypisać inkwizytorowi Sebastianowi Michaëlisowi, który w r. 1612, egzorcyzmując pewną zakonnicę w Aix-en-Provence zawarł bliższą znajomość z jednym z nich, Berithem, i uzyskał od niego na ten temat wiedzę z pierwszej ręki.

Wedle jego ustaleń społeczność demonów ma strukturę klasową i dzieli się na 3 hierarchie.

I HIERARCHIA

obejmująca wyeksmitowanych z nieba członków trzech głównych chórów anielskich: serafinów, cherubinów i tronów:

Asmodeusz – skłania mężczyzn do rozpusty. Więc spokojnie, panowie; nie tłumaczyć się mętnie, że chodzi o zaprogramowaną przez Matkę Naturę promocję różnorodności genetycznej. Od dzisiaj można zwalić na Asmodka.

Astartoth – skłania ludzi do lenistwa, samozwątpienia i racjonalizacji swoich zachowań. Zgred nie może oprzeć się wrażeniu, że to w sumie dość sympatyczny demon, w każdym razie Zgred  pierwszy w niego kamieniem rzucał nie będzie.

Belzebub – wicelucyfer. Wbija opętanych w dumę. Popierany przez władzę, Bubek bardzo ostatnio czynny w kraju nad Wisłą; ma imieniny 11 listopada.

Berith – wspomaga asertywność, m.in. kusząc do kłótliwości, posiadania przeciwnego zdania. Zgred podejrzewa, że to nasz demon narodowy, buszujący tam, gdzie zbierają się wszelkie ciała kolegialne, a osobliwie wybrańcy narodu.

Gresil – zachęca do nieczystości. No faktycznie, ma on u nas pewne osiągnięcia. W kwestii zużycia mydła na głowę mieszkańca nie mamy w Europie czym się chwalić. Ale w Rumunii jest ponoć gorzej.

Lewiatan – promuje herezję. W tej kwestii zdania są mocno podzielone jedni mówią, że teraz czynny w Watykanie, inni, że w Toruniu.

Sonnilon – skłania do nienawiści. No, ten to się w Polszcze z małą pomocą rozszalał. Ale kraj, w którym chrześcijaństwo w zasadzie się nie przyjęło, to dla Sonnilona buła z masłem.

Verrine – zachęca do niecierpliwości. Zapewne tworzy z Astartothem związek partnerski w ramach ideologii LGBT, jak to między demonami.

II HIERARCHIA:

Carnivale – skłania do obsceniczności i bezwstydu. Nakłania ostatnio nawet kobiety do kierowania w niebo środkowego palca.

Carreau – promuje „twardość serca”, zachęca do postaw nieprzejednanych. Pomagier Astartotha i Verrine’a, którzy będąc w I hierarchii, wysyłają go po piwo.

Oeillet – przekonuje do złamania ślubów ubóstwa, prowokuje do dążenia do dobrobytu. Kochani, nie ma co się nim przejmować, bo się wąsko wyspecjalizował w jednej grupie zawodowej, a my do niej nie należymy.

Rosier – zachęca do zakochiwania się. Że co? No, Seba, tu pojechałeś po bandzie. To czasowe zaburzenie hormonalne z punktu widzenia doktryny religijnej jest przecie OK? Aha, chodzi o to, że zakochani mają tendencję do cielesnego obcowania… Fuj.

III HIERARCHIA

czyli demoni plebs:

Belial –  Zachęca mężczyzn do arogancji, kobiety do próżności, a wszystkich do wychowywania dzieci na lubieżników i rozmawiania z nimi podczas mszy świętej, co „odciąga ich uwagę od posługi Bogu”. Zgred sam jest ofiarą, bo uchodzi za aroganta, a teraz przynajmniej wie, skąd mu się to wzięło. Próżności wśród kobiet za bardzo nie będzie krytykował, ale rozmawianie z dziećmi podczas mszy to chamstwo. A wszyscy wiedzą, że lubieżne dzieci to nawet księży potrafią sprowadzić na złą drogę.

Verrier – u kuszonych sprawia, że „szyje ich stają się sztywne i twarde jak żelazo i nie uginają się pod jarzmem posłuszeństwa”. Ostatnio ma pewne osiągnięcia w kaście sędziowskiej. Wyplenić go!

Olivier – Zachęca do okrucieństwa wobec ubogich. No i wydało się, kto opętał Leszka B.

Juvart  Michaëlis niestety nie wyjaśnia, czym się zajmuje, odnotowując jedynie, iż nie znajduje się w ciele siostry Magdaleny. Jeśli chodzi tu o imię, Magdaleny – jesteście bezpieczne!

La solitudine di Francesco

Papież Franciszek ma to do siebie, że nieustannie się naraża. I to od samego początku, kiedy ostentacyjnie podkreślał swoje zgrzebne upodobania, nie rozumiejąc, że szacowna firma musi robić wrażenie na klientach solidnym umeblowaniem, a jej kierownictwo obowiązuje dress code.

Już w r. 2015 naraził się swoją encykliką Laudato si’ tym wszystkim, którzy lepiej od niego znają Księgę Rodzaju, gdzie o człowieku mówi się wszak (1:26) „Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi”. No dobrze, niby wyłączono z tego ryby rzeczne, ptactwo grzebiące i zwierzęta hasające, ale nie bądźmy małostkowi, w końcu to przenośnia. Ale papież chyba księgę słabo zna (może nie tłumaczono jej na hiszpański?), bo w encyklice zasugerował, że rzeczony człowiek jest jedynym autentycznym szkodnikiem na ziemi.

A przecież nie od dziś wiadomo, że ocieplenia i ochłodzenia są naturalnymi cyklami w historii planety, do czego niewątpliwie przyczynia się jej naleśnikowaty kształt.

Jakby tego było mało, brnął dalej w ten swój ekologizm, sugerując wprowadzenie do katechizmu nowego grzechu (przeciw środowisku naturalnemu), jakby od 2 tysięcy lat nie wystarczała nam tzw. „dziesiątka Pana B.”

ostatecznie deklarując swoje usytuowanie po złej stronie Mocy.

No, ale jak mówią Rosjanie:

Ну, пoшутили, а теперь серьёзно

(z uwagi na PT Czytelników, którzy nie przeszli przez twardą szkołę PRL-u, Zgred przetłumaczy: „No, pożartowali, a teraz na poważnie”.)

W intrygującej kontynuacji niezwykłego serialu Paolo Sorrentino „Młody Papież” (w którym ów na koniec zapada w pooperacyjną śpiączkę), kardynałowie zjeżdżają się na konklawe i wybierają nowego szefa. Uruchamiają przy tym skądinąd znany już nam, Polakom, mechanizm i w sytuacji patowej (tzn. dwóch równie mocnych, zwalczających się koterii) wybierają papieża, który jest wolnym elektronem i w związku z tym nie jest traktowany poważnie, jako nikomu nie zagrażający i pozbawiony realnej władzy:

Ów początkowo nie od razu pojmuje, co się stało, ale kiedy to do niego w całej rozciągłości dochodzi, przyjmuje imię Franciszka II i szokuje wszystkich, wprowadzając swoje własne, nowe porządki. Komanda młodych mnichów z jego macierzystego, ubogiego zakonu na początek obchodzą z workami wszystkich kardynałów i ogołacają z precjozów, które purpuraci mają na sobie. Potem robią coś o wiele groźniejszego: wpadają do banku watykańskiego i zmieniają kody dostępu do kasy.

I wtedy Franciszek II umiera w dziwnych okolicznościach.

A jak sobie radzi Franciszek I?

TPX IMAGES OF THE DAY – RC11E4F022F0

Inne światy

Zgredowi przez przypadek przydarzyło się coś, co uzmysłowiło mu własną nieprzystawalność i całkowitą utratę kontaktu z tym, czym żyje zachodniosłowiańska młódź. Przynajmniej jakaś jej część. A było tak: Zgred robił tzw. risercz w kwestii słowa „atencjusz” (wciąż jeszcze podkreślanego przez edytor) i trafił w internetach na stronę, będącą czymś w rodzaju samozwańczej encyklopedii współczesności:

Atencjusz

Atencjusz – osoba, która poszukuje atencji. W najgorszym wypadku atencjusz umiera pod płotem. Atencjusze obdarzani są powszechną pogardą, ponieważ zamiast wybrać ścieżkę dążenia do prawdy i piękna, tarzają się w szlamie i zgniliźnie, by tylko zostać zauważonym. Często też na siłę starają się zwrócić na siebie uwagę zadając typowe Pytanie z dupy. W gruncie rzeczy jednak atencjusze, nie licząc zaniżania poziomu RiGCzu, nie są szkodliwymi osobnikami, a nawet nadają trochę kolorytu, o ile w swej atencji nie posuwają się do użycia przemocy.

Przykładowi atencjusze

I tu Zgred się zaciekawił, dał się wciągnąć w starą internetową grę i jak kuna poszedł za linkami. I tu odsłoniły mu się INNE, równoległe ŚWIATY, prawdziwa terra incognita. Zrozumiał, o co chodziło tym, co od dawna postulowali wielość światów i nieunikatowość (dobre słowo, co?) tego, w którym się żyje. Na pierwszy ogień poszedł tajemniczy Dawid Domański.

Dawid Domański

Dawid Domański – jeden z największych atencjuszy na Facebooku. Lubi zadawać pytania z dupy na grupie „Jak będzie w akapie?”. Wyglądem przypomina Towarzysza Rurkowca i bardzo nie lubi, gdy się mu to mówi. 26 listopada 2014 roku opuścił grupę, gdyż nie mógł znieść krytyki pod kierunkiem jego ulubionych gimbofilmów z serii „Hanger gejms”.[1]

Dnia 28 grudnia 2014 roku Dawid Domański powrócił będąc jeszcze bardziej zgłodniałym uwagi. Nazwał się szeryfem akapu i kochankiem Ozjasza Goldberga. Od tego dnia jest samozwańczym atencjuszem nagminnie łamiącym III aksjo z reptilianami i Ozjaszem. Legenda upadła. Atencja musi się zgadzać.

Grupę ponownie opuścił dnia 10 maja 2015 roku po wyborach prezydenckich za powód podając smutek spowodowany podludzizmem Polaków przejawiający się słabym wynikiem Korwina. I tak wróci, zawsze wracają.

Zgodnie z przypuszczeniami postanowił wrócić. Po 5 dniach.

Jak każdym przyzwoitym wydawnictwie o charakterze encyklopedyczno- słownikowym, w owej też podana jest geneza słów etc. W tym wypadku autorzy posłużyli się tzw. „pastą”, czyli – jak Zgred się błyskotliwie domyśla – wycięli i wkleili cudzy tekst, nie troszcząc się o prawa autorskie:

Pasta o Domańskim

Dołączyłem do JBwA gdy było tam z 800/1000 osób. Moj rudy znajomek powiedział, że dobre dyskusje polityczne tam są i były. Oprócz tego rozkręcały się dobre inby był ogień i beka. W każdym kurwa poście musiał się dopierdolić niejaki Dawid domański ze swoimi kurwa okularkami spierdolenia, które wszyscy nazywali „okularami strażnika akapu” prócz paru ludzi z RiGCzem którzy otwarcie mówili, że to pizda i to gruba pizda xDD Czas leciał wręcz zapierdalał na jebawce juz było z 5k osób domańskiego było mniej, ale i tak jak sie pojawił to spierdolił nitkę i inbe. Gdy kurwin w prezydenckich osiągnął wynik 2/3% domański stwierdził, że wypierdala z jebawki, bo już ma dosyć polityka INB4: NAGRYWA FILM GDZIE MÓWI ZE WIERZY W KURWINA XDD po 3 dniach chudnięcia od braku atencji wraca na jebawke każdy nim gardzi juz LVL OVER 9000. pewnego kurwa dnia domanski stwierdza ze robi serwer minecraft akapowy, a że ja sie na tym znałem to podbilem do niego ze mu pomoge jak da mi passy do konta INB4: PIZDA PEWNIE SIĘ NIE ZNA rzeczywiście kurwa się nie znał. Postawiłem mu kurwa jebany serwer na nogi all poprawiłem z wyjątkiem okresu matur kurwa gdy domanski po raz pierwszy nauczył się majnkrafta nawet na grupie robiłem za adminofaszyste po ten kurwa nie umiał. rozpierdalałem se innym chate INB4: JESTEM ADMINEM KURTWA MOGE a doman miał bul dupy i stwierdził ze wypierdoli mnie z adminostwa i zmieni hasło na csrv. INB4: DOMAN I IZA ŚPIEWAJĄ PIOSENKI DISNEYA NA CZACIE FB. FAJNIE PIZDO ZE ZAPOMNIAŁEŚ ZABRAĆ MI CREATIVE MODE I USUNĄĆ SESJE LOGOWANIA XD ADMINISTRATOR DEBIL PO PROSTU. JA ROZJEBAŁEM MU SERWER PRAWIE WYKUPIŁEM MU CAŁY RYNEK GDYBY NIE KULIS KURWINISTA KUC Z NSDAPU. potem odszedłem MIAŁEM WAKACJE KURWA XD i powiedziałem ze jak wróce za tydzień be ze mnie serwer jebnie. KURWA WRACAM PO TYGODNIU KULIS I SPÓŁKA Z NSDAP ROZPIERDALAJĄ DOMANOWI SERWA DOMAN PLĄCZE A JA WRACAM JAO WYBYTNI ZBRODNIARZ WOJENNY AKAPOWEGO SERWER MIAJNKRAFT. później ten grubas sprzedaje serwer nie oddając mi hajsu za moja prace włożoną w ten serwer. NIE ZAPOMNE CI TEGO KURWA!!!!!!!!1111ONEONE

I tu Zgred ostatecznie zrozumiał, że używanie języka polskiego w JEGO świecie jest nudne, skostniałe, drobnomieszczańskie, przyziemne* etc. Że zachodniosłowiańska młódź od dawna stosuje polszczyznę zupełnie inną, twórczą, barwną, błyskotliwą, mieniącą się wszystkimi kolorami* etc. No i ta swoboda interpunkcyjna… Tylko zazdrościć tego zrzucenia kajdan. I to nic, że Zgred połowy z tego nie rozumie, bo też i nie dla niego jest ona przeznaczona.

No dobra, DD już był, a Katarzyna Zzyy, ktoś spyta?

Wygląda na to, że zasłynęła z następującego wpisu w tzw „soszjal media”, jak mówią nasi telewizyjno-internetowi żurnaliści.

A samozwańcza encyklopedia definiuje ją tak:

Katarzyna Zzyy

Katarzyna Zzyy – lewicująca intelektualistka, kantystka, podobnie jak inny lewak znana jest z gwałcenia logiki[1]. Zwolenniczka wprowadzenia akomu jako alternatywy dla akapu. Prawdopodobnie zamordowana przez świeżo nawróconego z korwinizmu rządnego uprawnień administratora w lewackiej grupce socjalistę Patryka Kosa dnia 12.05.2015 .

Poglądy

Kasia uważa że kapitalizm jest niedobry, bo istnienie własności prywatnej sprawia że ludzie są chciwi, nieczuli na krzywdę oraz zniewalają ludzi (kapitaliści stają się niewolnikami własności, a robotnicy stają się niewolnikami kapitalisty etc). Według niej rzeczywistość jest nieobiektywna i niepoznawalna. Wolność to fikcja, a ludzie są sobie równi i powinni mieć wszystko po równo[2].

Rabini od dawna badają, jak mocny musi być towar spożywany przez Kasię, że posiada ona takie przekonania.

Osobowość

Katarzyna jest znana z tego, iż lubi zwracać na siebie uwagę. Robi ankiety i bieda-posty na grupie Jak będzie w akapie? oraz innych śmieszko-grupach, przez co wielu uznaje ją za atencyjną kurtyzanę. Inna teoria mówi, że Katarzyna osobowości nie posiada, bo jest trollkontem Sasaka.

Jak PT Publiczność zauważyła, w tekstach tych jest moc odsyłaczy. Jak chce, niech sobie na nie poklika, ale Zgred ostrzega, do może być daleka podróż. Zgreda zafrapowało to „RiGCzu”, mające w internetach już 59 000 trafień, co jest dowodem na jego ignorancję i źle świadczy o jego wyczuciu czasów, w których żyje. Tajemnicze to pojęcie to już zresztą zostało zdefiniowane przez trzymającą rękę na pulsie POLITYKĘ jako

„Nadużywany w rozmówkach w serwisach społecznościowych miernik godności, który opisuje nieźle społeczne obsesje Polaków. Bo gdy Amerykanie machają co rusz hedonistycznym skrótem YOLO („raz się żyje”), my coraz częściej piszemy o RIGCz. Oznacza coś dobrego, godnego – w przeciwieństwie do czegoś głupiego i szkodliwego, na co jest inny termin, „rak”.

Zanim Zgred osłabł ostatecznie, kliknął jeszcze na ów „RiGCz” w rzeczonym Słowniku i znalazł tam co następuje:

Rozum i Godnośc Człowieka (RiGCz) – cecha charakteryzująca ludzi, występuje głównie wśród libertarian. Jego brak zmienia w podludzia i powoduje raka. RiGCz stosuje się również jako miernik. Poszczególne osoby, idee i czyny mogą mieć w sobie więcej lub mniej RiGCzu. Poziom RiGCzu jest odwrotnie proporcjonalny do poziomu rakotwórczości.

Geneza

Plik: Słynna pasta na antenie Religia TV. tv- Jagoda bulwersuje się na prawdę o papieżu

Badania wykazują, iż pojęcie zostało po raz pierwszy użyte w wiekopomnej paście, której oryginalna treść brzmi:

no i ja się pytam człowieku dumny ty jesteś z siebie zdajesz sobie sprawę z tego co robisz?masz ty wogóle rozum i godnośc człowieka?ja nie wiem ale żałosny typek z ciebie ,chyba nie pomyślałes nawet co robisz i kogo obrażasz ,możesz sobie obrażac tych co na to zasłużyli sobie ale nie naszego papieża polaka naszego rodaka wielką osobę ,i tak wyjątkowa i ważną bo to nie jest ktoś tam taki sobie że możesz go sobie wyśmiać bo tak ci się podoba nie wiem w jakiej ty się wychowałes rodzinie ale chyba ty nie wiem nie rozumiesz co to jest wiara .jeśli myslisz że jestes wspaniały to jestes zwykłym czubkiem którego ktoś nie odizolował jeszcze od społeczeństwa ,nie wiem co w tym jest takie śmieszne ale czepcie się stalina albo hitlera albo innych zwyrodnialców a nie czepiacie się takiej świętej osoby jak papież jan paweł 2 .jak można wogóle publicznie zamieszczac takie zdięcia na forach internetowych?ja się pytam kto powinien za to odpowiedziec bo chyba widac że do koscioła nie chodzi jak jestes nie wiem ateistą albo wierzysz w jakies sekty czy wogóle jestes może ty sługą szatana a nie będziesz z papieża robił takiego ,to ty chyba jestes jakis nie wiem co sie jarasz pomiotami szatana .wez pomyśl sobie ile papież zrobił ,on był kimś a ty kim jestes żeby z niego sobie robić kpiny co? kto dał ci prawo obrażac wogóle papieża naszego ?pomyślałes wogóle nad tym że to nie jest osoba taka sobie że ją wyśmieje i mnie będa wszyscy chwalic? wez dziecko naprawdę jestes jakis psycholek bo w przeciwieństwie do ciebie to papież jest autorytetem dla mnie a ty to nie wiem czyim możesz być autorytetem chyba takich samych jakiś głupków jak ty którzy nie wiedza co to kosciół i religia ,widac że się nie modlisz i nie chodzisz na religie do szkoły ,widac nie szanujesz religii to nie wiem jak chcesz to sobie wez swoje zdięcie wstaw ciekawe czy byś sie odważył .naprawdę wezta się dzieci zastanówcie co wy roicie bo nie macie widac pojęcia o tym kim był papież jan paweł2 jak nie jestescie w pełni rozwinięte umysłowo to się nie zabierajcie za taką osobę jak ojciec swięty bo to świadczy o tym że nie macie chyba w domu krzyża ani jednego obraza świętego nie chodzi tutaj o kosciół mnie ale wogóle ogólnie o zasady wiary żeby mieć jakąs godnosc bo papież nikogo nie obrażał a ty za co go obrażasz co? no powiedz za co obrażasz taką osobę jak ojciec święty ?brak mnie słów ale jakbyś miał pojęcie chociaz i sięgnął po pismo święte i poczytał sobie to może byś się odmienił .nie wiem idz do kościoła bo widac już dawno szatan jest w tobie człowieku ,nie lubisz kościoła to chociaż siedz cicho i nie obrażaj innych ludzi .

* Niech PT Czytelniczka/-k zrzuci okowy, skorzysta z wolności i sam sobie dorzuci jeszcze kilka ulubionych przymiotników w tym stylu.

jesienna chandra

„Gdy tylko stwierdzę, że usta wykrzywiają mi się ponuro, gdy tylko do duszy mej zawita wilgotny, dżdżysty listopad, gdy złapię się na tym, że mimowolnie przystaję przed składami trumien albo podążam za każdym napotkanym pogrzebem, a zwłaszcza gdy moja hipochondria tak mnie opanuje, iż potrzeba mi silnych zasad moralnych, by się powstrzymać od rozmyślnego wyjścia na ulicę i metodycznego strącania ludziom z głów kapeluszy – wtedy uznaję, że już wielki czas udać się na morze jak najrychlej.”

(Melville, Moby Dick)

Zgredowi daleko do przyłączania się do pogrzebów lub chęci, żeby strącać ludziom kapelusze z głów (zresztą kto dziś nosi kapelusze?), nie mówiąc już o wyruszaniu na morze, ale mamy właśnie wilgotny, dżdżysty listopad i trudno mu się nie poddać. W takiej sytuacji Zgred sięga do swojego prywatnego repozytorium internetowej sztuki graficznej użytkowej, bo zawsze znajdzie tam coś, co go rozbawi. Ostatnio na przykład to:

albo to:

No tak, ale czy Zgredowi wszystko musi się kojarzyć z polską polityką?

No właśnie. Może memy? Jakie tam, panie, bogactwo!

No, ten ostatni to może już dla młodszego pokolenia nieczytelny, bo Fiat Multipla, okrzyknięty swego czasu najbrzydszym samochodem świata, występuje teraz w przyrodzie już bardzo, bardzo rzadko.

Jak i ten obiekt:

A gdyby ktoś zarzucił Zgredowi, że posunął się za bardzo w kierunku humoru typu koszarowego, niech wie: akurat w koszarach szanse spotkania tego obiektu są, jak mówią polscy fizycy, „zaniedbywalnie małe” (anglosascy mówią, po prostu, negligible).

No i absolutny hit:

A gdyby ktoś zarzucił Zgredowi, że się wynarodowił, że nasz piękny kraj też przecie dostarcza inspiracji twórcom grafiki komputerowej użytkowej, Zgred odpowie: zdecydowanie. Zgred to by się może chętnie wynarodowił, nawet trochę próbował, ale jakoś nie może. A nasze podwórko istotnie twórców inspiruje:

No tak, Zgred wie, że nie wypada śmiać się z niepełnosprawnych (choćby czasowo), ale co zrobić, jak akurat ten mem go bawi? Zresztą to pewnie Rosja, nie Polska, co wybrednych zapewne rozbroi… No więc coś alkoholicznego zdecydowanie z naszego podwórka:

Zgred nie byłby sobą, gdyby nie kolekcjonował udatnych memów naruszających Największe Polskie Tabu:

Ale na koniec z powrotem wpłynie na bezpieczne, międzynarodowe wody. Z tym, że mem będzie dozwolony od lat 16 ze względów na użycie wulgarnego języka. W tym momencie więc surfująca dziatwa i co wrażliwszy PT czytelnik proszony jest o opuszczenie tej deprawatorskiej strony.