Widmo krąży po Europie – widmo sztucznej inteligencji. Ach, to europocentryczne myślenie… Po świecie ono krąży, po świecie. Najpierw, jak wszystko od pewnego czasu, pojawiło się ono w Nowym Świecie, potem na Nowym Świecie (chwilowo w Europie), a teraz dotarło nawet do Trzeciego. I strach, że Ona nas kiedyś wykończy.
Stała się rzecz bez precedensu: Oto grupa mądrali ze strasznym dzieckiem Muskiem na czele, ale także m.in. ze Stefanem Woźniakiem od Apple, klerkiem Hararim i tysiącem innych tęgich głów w składzie (zapewne wszyscy, co do jednego, czytelnicy Myśliciela z Krakowa, a właściwie ze Lwowa),

zaapelowała o wzięcie na wstrzymanie, bo emanacja AI, czyli tzw. ChatGPT, naprawdę tych gości ciężko przestraszył. Zassał tyle ludzkiej wiedzy i to z każdej dziedziny, że potrafi udzielić sensownej odpowiedzi na najbardziej złożone pytania. Siedzi tam jak taka obżarta ropucha

która cud, że jeszcze się nie rozpękła, i prawie wszystko wie, a wkrótce będzie wiedziała wszystko. Więc powstał popłoch, bo ona nie tylko wszystko wie, ale wszystko potrafi lepiej niż człowiek. Strach padł na wszystkich, żeby dać przykład sfer artystycznych, bo Ona wygeneruje np. każdy obraz,

każdą fotografię, każdy gatunek literacki na każdy zadany temat, w każdym zadanym stylu znacznie lepiej niż ten czy inny gryzipiórek czy inszy pacykarz. Nie mówiąc o tym, że wypracowania uczniom już pisze. Rozpacz.
Oczywiście apel mądrali spali na panewce (o co z tą panewką chodzi Zgred już tłumaczył w którymś poście), lub – alternatywnie rzecz ujmując – mogą go sobie w dupę wsadzić, bo Chińczyk, który najlepiej wie, jak na swój wzór świat urządzić,

a sprytny jest nad podziw, ochoczo z możliwości AI skorzysta i w końcu przejmie cały ten zachodni sklepik. Albo raczej to, co z niego zostanie.
Ostatnio w Polityce spytano różne tęgie naukowe głowy jak przekonać AI (symbolizowaną przez komputer HAL9000 z Odysei Kosmicznej),

że ludzkość jest warta ocalenia. Na ogół mądrale rzucali bzdurne romantyczne pomysły, żeby jako przykłady ludzkiego geniuszu i niezastąpialności podsunąć jej np. różne utwory muzyczne, od Bacha poprzez Szostakowicza do Milesa Davisa, albo obrazy, np. „Mleczarkę” Vermeera

i tylko jedna osoba, Susan Blackomore, udzieliła odpowiedzi, zdaniem Zgreda, jedynej sensownej:
Kwestionuję wasze pytanie. Ludzka kreatywność nie jest mierzalna w funtach, dolarach czy rupiach, ale nie jest mierzalna także nasza chciwość, urojenia czy niszczycielstwo. Dzięki naszej zdolności do troski, odczuwania, naśladowania i rozmnażania, uwolniliśmy niezwykłą kulturę, która pozwala nam niszczyć naszą własną planetę. I gdybyśmy przybyli na inne planety, je również byśmy zniszczyli. Być może HAL – bez swojej umiejętności oddychania, odczuwania, kierowanego prawami płci ciała i niezdolny do powielania się – miałby więcej rozumu niż my. Potrafiłby dojrzeć, że dla dobra reszty wszechświata najlepiej byłoby nas wyłączyć.

























































Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.