Najpierw będzie lament Macieja Maleńczuka (wywiad Gnoińskiego w ostatniej Polityce)
Czym według ciebie jest dziś patriotyzm?
Choćby postawą prospołeczną, czyli zaszczepieniem się. Jeśli nie chcesz tego zrobić dla swojego zdrowia, zrób to dla społeczeństwa, dla wspólnoty, w której żyjemy. Ale widzę, że reszta ma w dupie wspólnotę. Zastanawiałem się kiedyś, ilu porządnych ludzi mieszka w Polsce.
Jaki wynik ci wyszedł?
Widać to choćby przy szczepieniach. Ta liczba zatrzymała się mniej więcej w tym miejscu, ilu jest głosujących, na poziomie 50–60 proc. Na tych liczbach kończy się społeczeństwo. Tej reszcie jest wszystko jedno, czy będą mówić po niemiecku czy po rosyjsku. Każdy pilnuje swojego tyłka, oczekuje, że inni zrobią coś za niego. Orwell pisał: żeby być złodziejem, też trzeba mieć troszeczkę charakteru. Cała masa Polaków nawet nie ma charakteru, żeby coś ukraść. Nie mówiąc już o tym, żeby coś wypracować.
W jakiej Polsce chciałbyś żyć?
W oczytanej, pośród inteligentnych ludzi, którzy dobrze mówią po polsku. To chyba marzenie ściętej głowy.

Jak widać z powyższego konterfektu*, MM stara się zmienić tzw. imydż. Najpierw oswoił szeroką publiczność kreując się na drobnego pijaczka i do dziś zarabia na tym w reklamach, teraz znienacka daje się zdejmować na tle książek, co zawsze w modzie. I wciąż zachował, jakże cenną, umiejętność wkurwiania wielu ludzi naraz niewielkim wysiłkiem. Bo niby swój, pije jak smok, ale jakiś taki, panie, za mądry. Wysferzył się, a przecież nawet licencjatu nie ma!

Jak zwykle w takich przypadkach, użyto tu słowa-pałki: wykształciuch.
(teraz Zgred będzie się wymądrzał, wykształciuch jeden):
Swoją drogą ciekawa kariera tego wywiedzionego z ruskiej образованщины, zgrabnie spolszczonego epitetu.
http://www.lib.ru/PROZA/SOLZHENICYN/obrazovan.txt
W zamyśle twórcy, Sołżeniecyna, образованщинa to zjawisko posiadania formalnego wykształcenia, ale niemożność sprostania ideałom inteligenckiego etosu.
Wykształciuch objawił się Polsce jakieś 15 lat temu, zaprezentowany szerokiej publiczności przez niejakiego Dorna Ludwika, który być może patrząc w lustro zobaczył wykolejonego inteligenta,

który stracił kontakt z własnym narodem, i postanowił tego kogoś jakoś nazwać.
Ale to dawne czasy. Dziś wykształciuch to po prostu każdy, kto komuś wydaje się przemądrzały i arogancki, a/bo ma jakieś tam wykształcenie.

Co do licencjatu: ci, co robią w edukacji, wiedzą, ile on jest wart – niektórzy wręcz mówią, że tyle, ile przedwojenna „mała matura”.
A do radia bez doktoratu w ogóle nie zapraszają.

Zresztą wykształcenie, przynajmniej w Polsce, kraju dziesiątek uniwersytetów (np. Gimnastycznych – dawniej AWF), jest mocno, mocno przeszacowane. Ale za to jak nam przez ostatnie 30 lat wzrósł współczynnik skolaryzacji!

A już profesorów, to mamy jak psów, osobliwie we władzach. Może dlatego tak się wszystko sypie? Tę niepokojącą zależność zauważył już stary Otto von B…
Acht und achtzig Professoren und Vaterland, du bist verloren**
Krzywa Gaussa jest nieubłagana ale pojemna,

a kontrast między jej lewą a prawą końcówką (fiolet) jest niewiarygodny. Dlatego też w zbiorze „profesorowie”, czego byśmy u nich nie badali, powtarzam: czego byśmy u nich nie badali, mieszczą się zarówno niektórzy rozpolitykowani profesorowie z KULu (pozdrawiamy z rozbawieniem), z Wyższej Szkoły Administracji Publicznej w Ostrołęce (jakże ona memogenna!) czy krakowskiego AGH, jak i poważni profesorowie SWPS i WPiA UW na literę M (kłaniamy się nisko).
Zgred się tak rozpisał, że opadł z sił i już mu się nie chce. Dokończy zatem to gaworzenie za dwa tygodnie. Będzie więcej o Maleńczuku, inteligencji i wykształciuchach. Kto zainteresowany, niech zajrzy.
* słowo trudne, ale warte przyswojenia. zawsze można wrzucić od niechcenia, komuś zaimponować i uzyskać, że będzie o Was za plecami mówił „wykształciuch”.
** Google trans powinien dać radę, jakby co.

































































Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.